To mogło w

każdej chwili ulec zmianie. - Chcę zobaczyć myśliwiec Luke'a - oznajmił Han. - Naturalnie - zgodził się przemytnik. - Jednak lepiej będzie tam pójść dopiero jutro rano. Przenieśliśmy go głębiej w las, a tam niewątpliwie krążą w ciemnościach drapieżniki. Solo wahał się przez chwilę, po czym skinął głową. Jeżeli Karrde prowadził podwójną grę, to i tak na pewno zdążył już wymazać informacje zapisane w pamięci komputera w myśliwcu. Kolejnych kilka godzin nie mogło nic tu zmienić. - Zgoda. A co w takim razie zrobimy w sprawie Luke'a? Szef przemytników pokręcił głową, patrząc przed siebie z roztargnieniem. - Dziś w nocy nic już nie możemy dla nich zrobić: po lesie włóczą się vonskry, a na orbicie ciągle mamy wielkiego admirała. Jutro... będziemy musieli o tym porozmawiać i postanowić, jak działać dalej.

Menu