To mogło w
każdej chwili ulec zmianie. - Chcę zobaczyć myśliwiec Luke'a - oznajmił Han. - Naturalnie - zgodził się przemytnik. - Jednak lepiej będzie tam pójść dopiero jutro rano. Przenieśliśmy go głębiej w las, a tam niewątpliwie krążą w ciemnościach drapieżniki. Solo wahał się przez chwilę, po czym skinął głową. Jeżeli Karrde prowadził podwójną grę, to i tak na pewno zdążył już wymazać informacje zapisane w pamięci komputera w myśliwcu. Kolejnych kilka godzin nie mogło nic tu zmienić. - Zgoda. A co w takim razie zrobimy w sprawie Luke'a? Szef przemytników pokręcił głową, patrząc przed siebie z roztargnieniem. - Dziś w nocy nic już nie możemy dla nich zrobić: po lesie włóczą się vonskry, a na orbicie ciągle mamy wielkiego admirała. Jutro... będziemy musieli o tym porozmawiać i postanowić, jak działać dalej.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - Usiądziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony