Macie przecież jakichś
ludzi, którzy potrafią odczytać dane z komputera pokładowego, prawda? - Każde dziecko wie, jak to zrobić. - Dziewczyna utkwiła w nim wzrok. - To zabawne, że ten plan wymaga, bym na razie zostawiła przy życiu was obu. Luke nie odpowiedział, ale bez lęku spojrzał w jej pełne goryczy oczy... Nagle wewnętrzna walka dobiegła w niej końca. - No, a robot? Przecież przemieszczanie się z nim w takim terenie potrwa wieczność? - Artoo już jeździł kiedyś po lesie. Chociaż... - Skywalker rozejrzał się dookoła i zauważył drzewo z dwiema rosnącymi nisko gałęziami odpowiedniej długości. - Może uda mi się sklecić jakąś konstrukcję do ciągnięcia go po ziemi. Rodzaj jednostronnych noszy. - Zaczął się podnosić. - Jeśli dasz mi na chwilę mój miecz świetlny, to zetnę kilka gałęzi. - Siadaj! - rozkazała mu, podnosząc się.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony