- Ja to

zrobię. “No coż, warto było chociaż spróbować.” - Tamte dwie - wskazał ręką upatrzone gałęzie. - Uważaj: nie jest łatwo posługiwać się mieczem świetlnym. - Twoja troska o mnie jest doprawdy wzruszająca - stwierdziła ironicznie. Odczepiła od pasa miecz świetlny i podeszła do wskazanego drzewa, nie spuszczając przy tym wzroku z Luke'a. Uniosła broń, zapaliła ją... i kilkoma szybkimi, pewnymi uderzeniami ucięła, obciosała i skróciła potrzebne gałęzie. Zgasiła miecz świetlny i zgrabnie przypięła go z powrotem do pasa. - Proszę - powiedziała, odchodząc od drzewa. - Dzięki - rzucił machinalnie Skywalker. Potykając się, zaczął zbierać gałęzie. Wciąż nie mógł się nadziwić temu, czego był przed chwilą świadkiem. Zrobiła to w taki sposób, jakby... - Miałaś już kiedyś w ręku miecz świetlny.

Menu