- Ja to
zrobię. “No coż, warto było chociaż spróbować.” - Tamte dwie - wskazał ręką upatrzone gałęzie. - Uważaj: nie jest łatwo posługiwać się mieczem świetlnym. - Twoja troska o mnie jest doprawdy wzruszająca - stwierdziła ironicznie. Odczepiła od pasa miecz świetlny i podeszła do wskazanego drzewa, nie spuszczając przy tym wzroku z Luke'a. Uniosła broń, zapaliła ją... i kilkoma szybkimi, pewnymi uderzeniami ucięła, obciosała i skróciła potrzebne gałęzie. Zgasiła miecz świetlny i zgrabnie przypięła go z powrotem do pasa. - Proszę - powiedziała, odchodząc od drzewa. - Dzięki - rzucił machinalnie Skywalker. Potykając się, zaczął zbierać gałęzie. Wciąż nie mógł się nadziwić temu, czego był przed chwilą świadkiem. Zrobiła to w taki sposób, jakby... - Miałaś już kiedyś w ręku miecz świetlny.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - Usiądziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony