- Przynajmniej teraz
już wiesz, że umiem się z nim obchodzić - odparła, patrząc na niego zimno. - To na wypadek, gdyby ci przyszło do głowy sięgnąć po mój blaster. - Zerknęła w górę na ciemniejące niebo. - No, bierzmy się do robienia tych noszy. Będziemy musieli znaleźć jakąś polankę, by wypuścić sondę balonową, a chcę z tym zdążyć przed nadejściem nocy. ROZDZIAŁ 24 - Bardzo przepraszam, że musiałem pana stąd wyprowadzić w takim pośpiechu - powiedział Karrde, prowadząc Hana w kierunku głównego budynku. - Przykro mi, że mu- siałem przerwać panu posiłek. Nie świadczy to najlepiej o naszej gościnności. - Nic nie szkodzi - odparł Solo, przyglądając się przemytnikowi w gęstniejącym mroku. Z pobliskiego budynku padała na niego wąska smuga światła. Przy odrobinie szczęścia może zdoła odczytać wyraz twarzy Karrde'a.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - Usiądziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony