- Przynajmniej teraz

już wiesz, że umiem się z nim obchodzić - odparła, patrząc na niego zimno. - To na wypadek, gdyby ci przyszło do głowy sięgnąć po mój blaster. - Zerknęła w górę na ciemniejące niebo. - No, bierzmy się do robienia tych noszy. Będziemy musieli znaleźć jakąś polankę, by wypuścić sondę balonową, a chcę z tym zdążyć przed nadejściem nocy. ROZDZIAŁ 24 - Bardzo przepraszam, że musiałem pana stąd wyprowadzić w takim pośpiechu - powiedział Karrde, prowadząc Hana w kierunku głównego budynku. - Przykro mi, że mu- siałem przerwać panu posiłek. Nie świadczy to najlepiej o naszej gościnności. - Nic nie szkodzi - odparł Solo, przyglądając się przemytnikowi w gęstniejącym mroku. Z pobliskiego budynku padała na niego wąska smuga światła. Przy odrobinie szczęścia może zdoła odczytać wyraz twarzy Karrde'a.

Menu