- A co
się w ogóle stało? - Nic poważnego - stwierdził lekko szef przemytników. - Pewni ludzie, z którymi prowadzę interesy, chcieli przyjechać i obejrzeć bazę. - Aha - rzucił Han. - A zatem w tej chwili pracuje pan bezpośrednio dla Imperium? Wyraz twarzy przemytnika zmienił się nieznacznie. Solo oczekiwał, że Karrde zaprzeczy odruchowo, ale on jedynie się zatrzymał i obejrzał na idących z tyłu Landa i Ghenta. - Ghent? - zawołał łagodnie. - Bardzo mi przykro, proszę pana - powiedział chłopak płaczliwie. - Ale oni się upierali, żeby wyjść i zobaczyć, co się dzieje. - Rozumiem. - Karrde odwrócił się ku Hanowi. Jego twarz znów wyrażała całkowity spokój. - Właściwie nic się nie stało. Jednak nie trzeba było ryzykować. - Przywykłem już do ryzyka - odparł Solo. - Nie odpowiedział pan na moje pytanie.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony