- A co

się w ogóle stało? - Nic poważnego - stwierdził lekko szef przemytników. - Pewni ludzie, z którymi prowadzę interesy, chcieli przyjechać i obejrzeć bazę. - Aha - rzucił Han. - A zatem w tej chwili pracuje pan bezpośrednio dla Imperium? Wyraz twarzy przemytnika zmienił się nieznacznie. Solo oczekiwał, że Karrde zaprzeczy odruchowo, ale on jedynie się zatrzymał i obejrzał na idących z tyłu Landa i Ghenta. - Ghent? - zawołał łagodnie. - Bardzo mi przykro, proszę pana - powiedział chłopak płaczliwie. - Ale oni się upierali, żeby wyjść i zobaczyć, co się dzieje. - Rozumiem. - Karrde odwrócił się ku Hanowi. Jego twarz znów wyrażała całkowity spokój. - Właściwie nic się nie stało. Jednak nie trzeba było ryzykować. - Przywykłem już do ryzyka - odparł Solo. - Nie odpowiedział pan na moje pytanie.

Menu