- Weź swojego
robota... Urwała w połowie zdania, a jej twarz przybrała dziwny, pełen napięcia wyraz. Skywalker zmarszczył brwi, starając się ze wszystkich sił dociec, co jest nie w porządku... Nagle dziewczyna zatrzasnęła walizeczkę i podniosła ją z ziemi. - Biegiem! - krzyknęła, wskazując kierunek przeciwny do tego, w którym stały roztrzaskane pojazdy. Tą samą ręką, w której trzymała blaster, podniosła płaską kasetkę i wsunęła ją pod pachę. - Obydwaj pod drzewa: biegiem! W jej głosie zabrzmiał jakiś dziwny ton rozkazu czy nalegania, który kazał Luke'owi wykonać jej polecenie bez słowa. W ciągu kilku sekund Skywalker i Artoo znaleźli się pod osłoną najbliższych drzew. - Dalej - rzuciła ostro. - No, szybko! Poniewczasie przyszło Luke'owi do głowy, że może to wszystko to tylko jakiś makabryczny żart: może Mara po prostu chciała mu strzelić w plecy, by móc potem twierdzić, iż próbował uciekać.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony