- Jeśli nie
jestem zainteresowany współpracą z Republiką - rzekł przemytnik, ruszając naprzód - to tym bardziej nie pragnę współpracować z Imperium. Przez ostatnie kilka tygodni jego ludzie przyjeżdżali tu po isalamiry. To takie zwierzęta - wiszą także na drzewie w sali głównej. Zaoferowałem im swoją pomoc w bezpiecznym zdejmowaniu isalamirów z drzew. - A co pan dostał w zamian? - Możliwość obserwowania ich przy pracy - odparł Karrde - co dało mi dodatkowe informacje pozwalające stwierdzić, do czego używają tych zwierząt. - No i do czego ich używają? Przemytnik spojrzał na Hana spod oka. - Solo, tutaj informacje zdobywa się za pieniądze. Ale żeby być zupełnie szczerym, powiem panu, że nie wiemy, do czego są im one potrzebne. Jednak próbujemy to rozpracować. - Rozumiem. Ale zna pan osobiście ich dowódcę? Karrde uśmiechnął się nieznacznie.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony