- To także

jest informacja. Han miał już tego dosyć. - Niech i tak będzie. Ile mnie będzie kosztowało imię wielkiego admirała? - W obecnej chwili jego imię nie jest na sprzedaż - oznajmił przemytnik. - Może porozmawiamy o tym później. - Dziękuję, ale chyba nie będzie żadnego później - burknął Solo, zatrzymując się raptownie. - Jeśli pan nie ma nic przeciwko temu, może się tutaj pożegnamy i wrócimy na statek. - Nie chcą panowie dokończyć obiadu? - spytał Karrde, spoglądając na Hana z lekkim zdziwieniem. - Przecież ledwo co zdążyli panowie zacząć. Solo spojrzał mu prosto w oczy. - Nie mam ochoty siedzieć na ziemi jako cel ćwiczebny dla szturmowców - wyznał. Twarz przemytnika pociemniała. - W obecnej chwili siedzenie na ziemi jest lepsze od ściągania na siebie uwagi w powietrzu - odparł chłodno.

Menu