- To także
jest informacja. Han miał już tego dosyć. - Niech i tak będzie. Ile mnie będzie kosztowało imię wielkiego admirała? - W obecnej chwili jego imię nie jest na sprzedaż - oznajmił przemytnik. - Może porozmawiamy o tym później. - Dziękuję, ale chyba nie będzie żadnego później - burknął Solo, zatrzymując się raptownie. - Jeśli pan nie ma nic przeciwko temu, może się tutaj pożegnamy i wrócimy na statek. - Nie chcą panowie dokończyć obiadu? - spytał Karrde, spoglądając na Hana z lekkim zdziwieniem. - Przecież ledwo co zdążyli panowie zacząć. Solo spojrzał mu prosto w oczy. - Nie mam ochoty siedzieć na ziemi jako cel ćwiczebny dla szturmowców - wyznał. Twarz przemytnika pociemniała. - W obecnej chwili siedzenie na ziemi jest lepsze od ściągania na siebie uwagi w powietrzu - odparł chłodno.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony