Oczy przemytnika nieco
się zwęziły. - Ale wróci pan? - Proszę mi zaufać - rzucił Solo, posyłając mu niewinny uśmiech. Karrde wpatrywał się w niego jeszcze przez chwilę, po czym wzruszył ramionami. - A więc dobrze. Tylko uważajcie na siebie. Tutejsze drapieżniki zwykle nie podchodzą tak blisko domów, ale zdarzają się wyjątki. - Będziemy ostrożni - obiecał Han. - Chodź, Lando. Skierowali się z powrotem w stronę, skąd przyszli. - Co mamy do zrobienia na “Sokole”? - spytał cicho Calrissian, gdy znaleźli się pod drzewami. - Nic - odpowiedział szeptem jego przyjaciel. - Pomyślałem sobie, że jest teraz dobry moment, by zajrzeć do magazynów Karrde'a. Szczególnie do tego, w którym trzymał więźnia. Zagłębili się jakieś pięć metrów w las, po czym zmienili kierunek, by okrążyć bazę. Gdy obeszli już mniej więcej jedną czwartą obozu, dostrzegli charakterystyczną grupę małych budynków.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - Usiądziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony