Oczy przemytnika nieco

się zwęziły. - Ale wróci pan? - Proszę mi zaufać - rzucił Solo, posyłając mu niewinny uśmiech. Karrde wpatrywał się w niego jeszcze przez chwilę, po czym wzruszył ramionami. - A więc dobrze. Tylko uważajcie na siebie. Tutejsze drapieżniki zwykle nie podchodzą tak blisko domów, ale zdarzają się wyjątki. - Będziemy ostrożni - obiecał Han. - Chodź, Lando. Skierowali się z powrotem w stronę, skąd przyszli. - Co mamy do zrobienia na “Sokole”? - spytał cicho Calrissian, gdy znaleźli się pod drzewami. - Nic - odpowiedział szeptem jego przyjaciel. - Pomyślałem sobie, że jest teraz dobry moment, by zajrzeć do magazynów Karrde'a. Szczególnie do tego, w którym trzymał więźnia. Zagłębili się jakieś pięć metrów w las, po czym zmienili kierunek, by okrążyć bazę. Gdy obeszli już mniej więcej jedną czwartą obozu, dostrzegli charakterystyczną grupę małych budynków.

Menu