- Solo jeszcze
raz zerknął na odsłonięte gniazdko. - Zajrzę do pomieszczenia obok - oznajmił. Podszedł do drzwi i pchnął je lekko. Ale drzwi ani drgnęły. - Do licha - mruknął, próbując jeszcze raz. - Poczekaj, wiem, w czym problem - rzekł Lando, majstrując przy mechanizmie zamka. - Zasilanie słabo kontaktuje... Nagle drzwi się otworzyły. - Zaraz wracam - rzucił Solo i wymknął się na zewnątrz. Pomieszczenie znajdujące się w prawej części magazynu nie różniło się specjalnie od pierwszego. Z jednym wyjątkiem: na samym środku, w miejscu najwyraźniej uprzątniętym w tym właśnie celu, leżał otwarty kołnierz ograniczający dla robotów. Han pochylił się nad nim, zdziwiony. Kołnierza nie odłożono na miejsce, ani nawet nie zamknięto. Było mało prawdopodobne, by ludzie Karrde'a tak niedbale obchodzili się ze Sprzętem.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony