- Równie zadziwiające

jest to, jak wielu doskonałych przemytników nie wie, iż nie należy się mieszać do brudnych spraw - odparował Han. - A więc, co każe panu robić ten pański admirał? Łowi pan dla niego niewolników czy tylko od czasu do czasu kogoś porywa? Oczy Karrde'a błysnęły złowieszczo. - Nie zajmuję się niewolnikami, Solo. Ani niewolnikami, ani porwaniami. Nigdy. - W takim razie co to było? Przypadek? - Nie prosiłem go, by wkraczał w moje życie - stwierdził mężczyzna. - Wcale mi się też zbytnio nie podobało, że tu był. - Chyba trochę pan przesadza, Karrde - zaśmiał się Han. - Więc co, ten człowiek tak po prostu spadł z nieba? - Mówiąc prawdę, niemal dosłownie tak było - odparł sztywno szef przemytników. - No, to istotnie był powód, by go więzić - zauważył Solo ironicznie. - A kto to był? - Ta informacja nie jest na sprzedaż.

Menu