- Równie zadziwiające
jest to, jak wielu doskonałych przemytników nie wie, iż nie należy się mieszać do brudnych spraw - odparował Han. - A więc, co każe panu robić ten pański admirał? Łowi pan dla niego niewolników czy tylko od czasu do czasu kogoś porywa? Oczy Karrde'a błysnęły złowieszczo. - Nie zajmuję się niewolnikami, Solo. Ani niewolnikami, ani porwaniami. Nigdy. - W takim razie co to było? Przypadek? - Nie prosiłem go, by wkraczał w moje życie - stwierdził mężczyzna. - Wcale mi się też zbytnio nie podobało, że tu był. - Chyba trochę pan przesadza, Karrde - zaśmiał się Han. - Więc co, ten człowiek tak po prostu spadł z nieba? - Mówiąc prawdę, niemal dosłownie tak było - odparł sztywno szef przemytników. - No, to istotnie był powód, by go więzić - zauważył Solo ironicznie. - A kto to był? - Ta informacja nie jest na sprzedaż.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - Usiądziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony