- Może wcale
nie będziemy musieli jej kupować - stwierdził Lando, stając za plecami Karrde'a. Mężczyzna odwrócił się raptownie. - A, to pan - powiedział na widok Calrissiana. - Zapewne oglądał pan drugą część magazynu? - Tak, nigdy nie rozstajemy się na długo - zapewnił go Han. - Lando, znalazłeś coś ciekawego? - Tak. To... - Calrissian wyciągnął przed siebie maleńki, czerwony element elektroniczny z kabelkami po obu stronach. - To jest miniaturowe źródło zasilania używane w bardzo wyspecjalizowanych urządzeniach. Nasz więzień podłączył je do sterownika zamka po tym, jak oryginalne źródło zasilania zostało odcięte. I w ten sposób wydostał się na zewnątrz. - Pokazał mu element z bliska. - Znak firmowy jest mały, ale da się odczytać. Poznajesz? Han przyjrzał się symbolowi. Nie umiał odczytać napisu, ale wydawał mu się on dziwnie znajomy.
Menu
- Główna
- - A czy
- - Weź swojego
- Ale ona biegła
- Mara położyła
- Z dala od
- W odpowiedzi na
- - UsiÄ…dziemy -
- Przez kilka minut
- - Na przykład
- - Może tak,
- Śniłam o niej,
- Cokolwiek to jednak
- - Ale nadajnik
- Do chwili
- Mara obrzuciła Artoo
- Macie przecież jakichś
- - Ja to
- - Przynajmniej teraz
- - A co
- - Jeśli nie
- - To także
- - Niszczyciel gwiezdny
- Oczy przemytnika nieco
- - Wypatruj drzwi
- Han podszedł do
- - Solo jeszcze
- Mniej więcej w
- - Równie zadziwiające
- - Może wcale
- - Już kiedyś
- Mapa strony