Ale ona biegła

tuż za nim - tak blisko, że Słyszał jej oddech, a niekiedy czuł, jak lufa blastera dotyka jego pleców. Weszli jeszcze jakieś dziesięć metrów głębiej w las, gdy Jedi musiał się schylić, by pomóc Artoo pokonać wyjątkowo gruby korzeń. - No, już wystarczy - syknęła mu dziewczyna prosto w ucho. - Ukryj robota i kładź się na ziemię. Luke przeniósł Artoo przez korzeń i postawił za drzewem, a kiedy się położył obok Mary, nagle wszystko zrozumiał. W górze, nad zniszczonymi statkami, powoli niczym drapieżny ptak w poszukiwaniu żeru, krążył pojazd Imperium. Skywalker kątem oka dostrzegł niewielkie poruszenie. Odwrócił głowę i natknął się dokładnie na wylot lufy blastera. - Nie ruszaj się - wyszeptała dziewczyna; poczuł na policzku jej ciepły oddech. - I ani mru-mru. Skinął głową ze zrozumieniem i znowu spojrzał na statek imperialny.

Menu